niedziela, 6 stycznia 2008

Jeśli Jan lubi Marię to Paweł jest nierybą

Gdyby mi się chciało tak jak mi się nie chce to tłukłbym teraz Battleground'y w World of Warcraft zamiast gapić się bezmyślnie na książkę od logiki. Dochodzę do wniosku, że sytuacja w której umie się coś z jakiegoś przedmiotu jest zdradliwa.
Zdawałem już rok temu z tego egzamin i zwyczajnie szkoda mi czasu na powtarzanie tego samego a z drugiej strony nie mam pewności, czy czegoś nie pozapominałem albo źle interpretuję. Eh... Choć w sumie logika jest lepsza niż cała reszta pasjonujących przedmiotów z antropologią kultury na czele. Nigdy bym nie pomyślał, że to powiem ale serio tęsknię za ekonomią, prawem i matematyką ^-^'

Jestem też klasycznym przypadkiem osoby która wprawdzie lubi porządek na co dzień (w niektórych kwestiach jestem wręcz pedantyczny) to opcja "mega-sprzątanie" uruchamia się przed kolokwiami i sesją. Wszystko lepsze żeby się nie uczyć a przecież grać nie wypada bo to marnowanie czasu a egzaminy idą. Tym sposobem zrobiłem gruntowne odkurzanie podłogi, łącznie z odsuwaniem łóżka i odnalezieniem bocznych paneli od obudowy kompa. Blaszak stoi w innym miejscu niż kiedyś i nie grzeje się tak jak dawniej, postanowiłem więc przykręcić je z powrotem.

Uruchomiłem i... choroba, buczy >.< Dopóki nie miałem laptopa nie zwracałem uwagi na to jak to cholerstwo jest głośne. Obudowę zmieniać mi szkoda bo kupno specjalnej wyciszonej to wydatek około 350zł. A nikt nie da mi gwarancji, że jak przyjdzie mi do głowy modyfikacja kompa i kupienie nowej płyty głównej, procka, karty, zasilacza to będzie to wszystko pasować do obudowy. Będę więc musiał się wstrzymać i za jakiś czas (pewnie co najmniej półtora roku) wymienić absolutnie wszystko, bo przyzwyczaiłem się też do panoramicznego obrazu i szklanej matrycy od laptopa a mój stary monitor LCD Belinea ma matową matryce przystosowaną do rozdzielczości 1024 x 768. Mało... Przy czym nie wiem skąd wezmę na to wszystko kasę, bo zbieram na porządny aparat. Potem planowałem kupno lasera, telewizora (nieśmiertelna kineskopowa Toshiba zła nie jest, ale do Next Genów się nie nadaje) i jakiejś konsoli. Ah i oczywiście jeszcze DS'a :P Z rzeczy bardziej przyziemnych myślę jednak na razie o małej bezprzewodowej myszce do laptopa i bezprzewodowym zestawie klawiatura + mysz do kompa bo już kilka razy narobiłem rabanu pociągając za kabel a innej opcji na pociągnięcie ich nie ma (blat przykręcony do parapetu a komp na podłodze więc kable wiszą w powietrzu). Przy czym klawiatura musi być bardzo cicha, nieduża, płaska i z małym skokiem klawiszy. W temacie sprzątania wyszorowałem też do błysku blat, przeklinając przy tym producenta który uznał, że mikroskopijne wgłębienia imitujące słoje w drewnie dodadzą uroku nie myśląc o tym, że brud będzie w to wchodził jak nóż w masło. Dodatkowo starłem kurze, umyłem klawiaturę, monitor i laptopa oraz misternie wyszorowałem spirytusem telefon komórkowy. Do tego ostatniego zainspirował mnie artykuł o bakteriach i chorobach przenoszonych przez komórki który wyczytałem gdzieś w necie. Coś w tym jest gdyż używamy ich wszędzie a jedzenie i jednoczesne wysyłanie SMSa jest rzeczą zupełnie powszechną w przeciwieństwie na przykład do jedzenia i liczenia pieniędzy ;) Tak czy siak mój Sharp 902 jest teraz czysty jak łza i żałuję tylko, że nosiłem go luzem w kieszeni gdyż w kwestii trwałości farby i napisów na obudowie japoński koncern się nie popisał. Choć nie zdziwiłbym się gdyby obudowy do nich w jakichś chińskich fabrykach robił sam Vodafone a Sharp wyłącznie elektronikę. Na koniec fotka przedstawiająca miejsce mojej logicznej niedoli. Robiona komórką więc niestety są już lekkie szumy z powodu półmroku.

1 komentarz:

Weronika pisze...

Ajjj...jesteś ideałem, nawet ja w sesji tak nie sprzątam ^^ W sesji natomiast mam nagły przypływ miłosci do tv i oglądam non stop, głównie moje ulubione Tvn Style i Animal Planet (no comment, please)
Włąsnie zauważyłam kurz za głosnikiem..a co tam... W ferworze nauki i tak wszystkie sprzaty zmianiają swoje miejsca co 3 godziny więc kurz sam sie niweluje. Bezprzewodowa mysz spoko sprawa, ale licz sie z tym że baterie nawet dnia nie trzymają (chyba że ultra dobre jakieś)

ja natomiast wzbogaciłam sięo róż sephory a fioletowy tusz Oriflame jest w drodze ^^ bosz, jak popatrzę na zdj z LO (mam takie jedno, nadające sie do programu z metamorfozami chyba tylko) to zastanawiam się nad sensownością poczynań niektórych w dobieraniu sobie obiektów westchnień ;)) ach, to były czasy... młodość... teraz tylko gorzej, childshood's end
Pozdrawiam Cię tym mało optymistycznym akcentem. (Ty sie farbujesz to trudno powiedziec, ale ja już sobie ze 3 siwe włosy wyrwałam!!! ;( !!! )