Pozwolicie, że w przeciwieństwie do wielu "przyszłych dziennikarzy" i innych "zawodowych bloggerów" daruję sobie bałwochwalczy tekst o samym sobie, napisany w trzeciej osobie. Tym z Was, którzy mnie znają, nie muszę się przedstawiać. Pozostałym należy się kilka słów wyjaśnienia, skoro zdecydowali się poświęcić swój czas i zajrzeć na tę podstronę. W dużym skrócie:
Urodziłem się w 1987 roku w Warszawie, z której pochodzę i w której mieszkam po dziś dzień. W sieci podpisuję się jako Antares. Spośród wielu różnych, mniej lub bardziej pielęgnowanych przeze mnie zainteresowań, najbardziej upodobałem sobie gry wideo, jako syntezę najlepszych cech które może w sobie zawierać książka i film. A wszystko to, z dodatkiem tak fascynującej i wciągającej interaktywności. Mit "gierek dla dzieci" powoli odchodzi do lamusa. Branża elektronicznej rozrywki to nie tylko olbrzymie pieniądze i miliony graczy na całym świecie, ale także i niesamowity katalizator rozwoju technologicznego. Od dłuższego czasu gry przestały być tworzone pod komputery. Teraz komputery są projektowane do gier. Obietnica wirtualnej ekstazy rodem z wizji Williama Gibsona zaczyna przybierać realne kształty. Jestem tym tematem zafascynowany i pochłonięty, toteż chciałbym jak najczęściej mieć z nim styczność. Nie wiem, czy będzie się to przejawiać w formie programowania lub projektowania, pracy u któregoś z wydawców, czy też podążania drogą dziennikarskiego etosu. Wiem natomiast, że chcę przy tym temacie być, a blog który właśnie czytacie jest tego najlepszym przykładem. Podejmuję w nim różne tematy, lecz niejednokrotnie gry wideo stają się punktem wyjścia poruszanych problemów. Nowe pozycje często mnie rozczarowują, tym bardziej, że jestem osobą sentymentalną i cenię sobie klasyczne tytuły. Niemniej, nadal z nieskrywaną przyjemnością się w nie zagłębiam . Jestem typem osoby, która nie cierpi gier, chociaż uwielbia w nie grać. Reszta w skrócie, w myśl zasady "too long I didn't read".
Lubię mojego Miaukocyta, muzykę z pogranicza gatunków industrial lub hc-punk, Katy Perry za całokształt. Lubię też obcować z wytworami kultury, które potrafią mnie zafascynować i dają poczucie doświadczenia tego "czegoś". Lubię również wytatuowane i wykolczykowane (lecz nie do przesady) dziewczyny, miodowe piwo, sushi, dwie najpopularniejsze potrawy kuchni włoskiej, miaukocytowe wypieki i jedzenie popularnie zwane "chińskim żarciem". I Filona też lubię.
Nie lubię natomiast ludzi roztaczających wokół siebie negatywną aurę. Domorosłych samozwańczych krytyków i specjalistów, którzy gotowi są przekopać cały internet, celem zdobycia jednej informacji mogącej ukazać ich przewagę w sieciowej dyskusji. Nie lubię również ludzi, którym brakuje pokory, zwłaszcza jeśli są młodzi i nie żyją za swoje pieniądze, tych którzy chcieliby dostać wszystko łatwo i szybko, a także wszystkich tych, którzy mają tendencję do wyolbrzymiania publicznie swoich osiągnięć lub krzywd.